Wczoraj dziewczynka (Tequesta):
dziś chłopaczek (Scalpel):
Dosyć mroczne klimaty - szaro, ciemno, zimno, ponuro. Czasami jak w horrorze:
Ziemia już mocno zmrożona, robią się twarde koleiny, można się niemiło przejechać.
Na kałużach cienka warstwa lodu.
Temperatura wg licznika ledwie -2, ale po 3h na dworze łapy prawie odmroziłem.
Tak BTW - ja akurat lubię sobie wypić

coś ciepłego jak zimą na rowerze jeżdżę rzecz jasna. Latem to wiadomo - bukłak + bidony jak nie starcza i gra gitarra. No ale zimą?? W bukłaku dość szybko zamarza, szczególnie rurka (nawet izolowana).
Te plastikowe podwójne, izolowane bidony to sobie można o kant tyłka rozbić.
W tym roku kupiłem na wyprzedaży w Shimano Elite Deboyo.
I tu się można miło zaskoczyć. Raz, gdy jeszcze nie było tak zimno (tak z +5 st), wróciłem do domu o suchym pysku - a to dlatego, że przed wyjazdem wlałem do bidonu wrzątek i po 1.5h nadal był wrzątek i nie dało się tego napić
Tak więc jak najbardzej działa. Dziś wlałem taką herbatkę z +90 stopni. Po 3h na dworze (przy ujemnej temp.) gdy spijałem resztkę to była jeszcze gorąca.