Od początku założenie projektu było takie, że ma być w nim nowoczesny amortyzator, jeden z dwu, które zbierają kurz na mojej półce w warsztacie. Pierwsza przymiarka była pod manitou - ale nieudana. Reverse arch zupełnie nie grało tutaj, rama wróciła za szafę, i zbierała kurz (elmo stwierdził, że jak jej dobrze za szafą, to niech tam sobie, niejako w depozycie, czeka).
Aż, tadaam, w weekend skręciliśmy z Majorem tę ramę z Torą Race.
I Major zabrał ją do Krakowa (a właściwie Krakowowi przywrócił), na testy. Jak mu podejdzie, to będzie na niej zasuwać, a z elmo się policzymy, mam nadzieję, że z nas nie zedrze.
Na razie mu podchodzi. Pierwsze testy odbyły się na górce w Podkowie, i wypadły pomyślnie.

Rower poskładaliśmy z rzeczy, co je tam mieliśmy albo na szybko udało się zorganizować z allegro lub od corrada.
Więc te rzeczy są tam takie: kółka kompletnie nowe ritchey rock na brązowych stx-ach, kaseta stx też. RD - lx z gumamy (570 chyba, ale numerów nie spamiętuje za bardzo, ta ciężka i błotoodporna), FD - stx zwykły. Gumy - z-maxy millenium. Korba borba White na talerzu Sugino. Hamuje toto avidami 2.0 SL na klockach czerwonych od Toma. Sztyca 26,4 tranz x.
O, patrzajta:

Klamki avid 7, nowizna, ale nic innego nie zdobyłem na szybko. Kierownik jakiś tłuk od zooma (szybko wymienimy na kore, rzecz jasna) bo i mostek jest kore, krótki, ale Major nie lubi długich. Biegi sufluje sachs power wave na gumach od quarza.

Rower powstał do tyrania, jego celem jest dbanie o szeroko rozumianą sprawność i tężyznę fizyczną oficerów WP. Zatem, oprócz tego nieszczęsnego ćwierćkilowego kierownika, nic zmieniać nie będziemy, no chyba, że po zimie sterane będzie, i padnie.
Ot, co.