Tak jak obiecałem w pierwszym poście z przywitaniem mam już rower i zdjęcia :) Może nie jest to jakiś super kultowy model i (póki co) wygląda tragicznie, ale jest to mój pierwszy markowy góral. Postanowiłem przywrócić go do życia.
Krótka historia.
Rower mam od roku 2001 kiedy to kupiłem go od kolego, który miał go od nowości. Jeździłem na nim do 2004 roku, kiedy to kupiłem Konę. Od tamtej pory używał go mój ojciec (raczej sporadycznie). Zamontował mu kupę różnych dziwnych rzeczy typu bagażnik, dziwny mostek itd itp. Niedawno przeprowadziłem się do Wrocławia i okazało się, że przydałby się jakiś uniwersalny pojazd rowerowy do przemierzania miasta oraz weekendowych treningów.
Plan.
Póki co rozebrałem Gianta na części pierwsze. Póki co zostaje rama, przednia przerzutka, koła, kaseta i korba. Kupiłem już tylną przerzutkę i klamkomanetki XT "z epoki". Poluję na V-ki i korbę XT. Nie wiem jeszcze co zrobić z amorem. Zastanawiam się nad wstawieniem tam sztywnego widelca bo obecny amor podejrzewam że będzie nadawał się do wyrzucenia.
Konfig w tej chwili:
- rama Giant stalowa, nie żadne amelinum ;)
- amor RST 381 EL
- przednia przerzutka XT
- przednie koło (piasta STX obręcz Mavic X138)
- tylne koło (ppiasta LX FH-M565 obręcz Mavic 221)
- kierownica Amoeba
- mostek Kore, krótki
- korba SR Suntour
- hamulce V Alivio
Kierownica i mostek raczej do wymiany, reszta póki co zostaje. Chciałbym docelowo skompletować całą grupę XT, może się uda :)
Poniżej zdjęcia tego w jakim stanie był rower przed rozebraniem. Dokumnetacja robiona telefonem, więc może nie być idealna :)
Rower prawie w całości- zdjąłem już bagażńik i hamulec z tyłu.

Przerzutka.

Kaseta.

Korba.

Piasta tył.

Piasta przód.

Amortyzator.

W tej chwili wszystko jest rozebrane i wyczyszczone. Kolejny krok to wizyta w serwisie i walka z wykręceniem wkładu supportu, który na 99% będzie do wymiany.
Kolejne etapy (od)budowy będę starał się relacjonować na bieżąco :)