#2
Są smary do łańcucha na suche warunki właśnie z woskiem, więc chyba jakiś sens to może mieć. Chyba miałem kiedyś Finish Line, który po odparowaniu rozpuszczalników pozostawiał sam suchy wosk.
Gdzieś był jak Cię nie było? Hę?
Lodzermensch

#7
corrado1111 pisze:
docent.net pisze:Zatrzasnąłem się w piwnicy - na szczęście żona odnalazła ;)
U Fritzla?
Gorzej - u Rocky'ego. 3 lata treningu aż w końcu wypuścił.

Ale żeby nie offtopować - gdzieśtam czytałem, że ten wosk to najpierw daje więcej oporu (czyli ciężej się pedałuje bo zamulony napęd) a potem jak już się oczyści to już smarowanie słabe i, że jednak co teflon to nie wosk.

I weź tu bądź mądry :)

#12
docent.net pisze:
skolioza pisze:Maciek - masz dobry łańcuch to nie kombinuj, bo go szkoda ;-)
Ejno nic nie kombinuje tylko pytam kolegów o większym doświadczeniu :P
Ceramiką Go!
Lodzermensch

#13
W komentarzach do tego filmu na wykopie ktoś napisał, że to się sprawdza przez pierwsze 100km od kąpieli woskowej, a potem łańcuch robi sę suchy i metal trze o metal.
I mie sie widzi że ten ktoś ma racje. Poza tem nie po to są środki smarne, żeby samym woskiem smarować.
Jakby tak było toby maziarze z Łosiów w XIX w. handlowali woskiem pszczelim a nie mazią z kopanki.
Natomiast zaletą wosku jest to że rzeczywiście napęd łatwiej w czystości utrzymać bo syf nie lgnie do niego.

Zdradzę wam w sekrecie skład mikstury której używam od 2-3 lat i sprawdza się wyśmienicie.
Preparat woskowy Morgan Blue Dry Wax z Wertykala z dodatkiem ~20% oleju Rohlofa.
Smaruje dość obficie, czekam z 10 min żeby wlazło w ogniwa, potem troche pokręce korbą, i wycieram szmatą do sucha. Potem na 200-300 km (na suchym) jest spokój, łańcuch lśni jak nówka i ładnie pracuje.
Na jednym HG70 zrobiłem tak już chyba z 10 tys (fakt 99% w suchych warunkach) i jeszcze jest do jazdy.

#15
Sekret jest w przetarciu łańcucha szmatą (ze starych gaci) po pierwszym kilometrze :-)
Olej ma tę właściwość, że najpierw "wyrzuca" brud na wierzch (łańcuch robi się czarny). No więc trza go wtedy musowo gaciami przetrzeć, czyli ten brud zebrać. Dokładnie. Do sucha. Łańcuch i tak jest już nasmarowany, filmu olejowego z ogniw i tak nie zdejmiesz. Nawet szmatą z gaci. A syf się nie łapie.

200 km na zwykłym aerozolu crc za 15 zeta na luzach tak robię.
Uprzedzając atak - zamiast szmaty z gaci możesz też użyć specjalnej audiofilskiej szmatki z platynową nicią, którą nagie kubańskie dziewice tkały przy pełni księżyca na łodziach z starannie wyselekcjonowanych pędów bambusa, na pewno różnica będzie odczuwalna :-D
Moje skromne dzieła: -> http://rpk.ehost.pl/wp/kategorie/rowery/

#19
A ja nie mam problemu z łańcuchem czyszczę go raz na miesiąc benzyną i jedyną część jaką smaruje są środkowe ogniwa kropla po kropelce, potem wycieram nadmiar smaru z zębatek w napędzie. Po mokrych warunkach i tak łańcuch jest uwalony w drobinkach piasku i nic nic tutaj nie zdziała żeby był jak nowy.

#21
Obrazek


Ja ostatnio jestem na takim etapie po tym ja w którąś niedzielę potrzebowałem czegoś na gwałt i daje radę :-) ... Wiem dalej już tylko masło zostało.

Myje regularnie za pomocą szejka z polskim ojelejem napędowym tej samej firmy żeby kompatybilne było :-)

pozdrawiam
Maciej
Moje ogłoszenia
Marin Pine Mountain 1991
Marin Bear Valley 1996

#26
To chyba możemy założyć Kółko Pilarzy :-D
Ja też od lat stosuję olej do pił. Zwykle był to Vexol, ale parę miesięcy temu się skończył i kupiłem w Castoramie coś, czego nazwy nawet nie zapamiętałem. Działa bardzo podobnie.
Dla mnie bardzo wygodne, bo piły łańcuchowej używam dość często. O cenie nie wspominając.

Nie widzę żadnej wady takiego rozwiązania i jestem ciekawy dlaczego, według Piotra, jest ono najgorsze.