#31
Dziś robiłem fotki tylko tam gdzie przystawałem, więc zrobiłem fotki trasy, która najbardziej mnie zmęczyła :D - wiadome jest, że błoto to potrafi dać w kość :)

#34
Fotografia jest rzeczywiście przy płytkiej wodzie, bo trzeba było jakoś na wysepkę wjechać nie mocząc nóg :D. Zapewniam, że ma czasem miejsca głębsze... Załączam mapkę :D. Rozpocząłem ją tam gdzie Skolioza złapał laczka :)

Obrazek

#35
Dzisiaj powtórzyłem naszą trasę z pierwszej wycieczki RetroMTB w okolicach Zakopanego (jedyne co zmieniłem to wcześniej wskoczyłem z asfaltu na ścieżkę pod Reglami i wykonałem ten jej kawałek 2x). Wykonałem ją nieco szybciej niż kiedyś byłem w stanie. Dałem radę na tym pamiętnym ostatnim uphillu i bez stawiania nogi na ziemi wjechałem pod samo schronisko, gdzie jedynie dwa łyki wody, sezamowe ciastko i dzida w dół. Miedzy ludźmi uzyskałem moim zdaniem przyzwoity czas zjazdu i średnią prędkość 25 km/h. Wracając drogą pod Reglami spotkałem jakiegoś rowerzystę z nowoczesnym fullem. Miałem w planach przy żlebie przerwę na sezamowe ciastko jednak powiedziałem sobie, że nie zhańbię retroMTB i nie odpuszczę mu na krok... Na pamiętnym uphillu za mostkiem - tam gdzie była niegdyś sesja fotograficzna nawet go wyprzedziłem i przez pół trasy trzymał się za mną. Potem jednak wypuściłem go, żeby popatrzyć "co on tam ma" :D. Wiadome... Tarczówki, z przodu skok ze 100mm (wykorzystywał go może w połowie). Pojechał on dalej dokładnie tak jak naszej wycieczce -> skręcił przez biały las. Dalej jednak ja skręciłem w moje kochane Małe Żywczańskie, a on pojechał dalej... Podsumowując całą wycieczkę zrobiłem z jednym krótkim przystankiem, dlatego też fotki tylko z tego postoju + jedna kontrolna fotka potrzebna, by zmierzyć czas. (ten downhill spowodował urwanie kabelka w mojej przejściówce :D)



Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

#37
Pewnie, że są :D (były już z dwa tygodnie temu jak nie więcej...). Tylko, że ja jechałem, żeby troszkę się rozpędzić, a nie, żeby zdjęcia robić :). Jak chcesz to jak dziś będę jechał pod schronisko Murowaniec to mogę porobić jakieś fotki kwiatków...

#39
Góry, góry, góry, a z nizin i niewysokich wysoczyzn też coś może być? ;-)
Gdzieś na plaży niedaleko Kołobrzegu:
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Dojazd do promu na Zalewie Koronowskim, masa fajnych leśnych dróg, a i wąskie ścieżki tuż nad brzegiem w lesie też można znaleźć:
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Dawes Fat Chance '91, Wheeler 5500 '91, Cilo Vasella '91, Anlen Invert '90, Winora góraloszosówka '90, Bianchi Superlug470 '96/99, Muddy Fox Sorcerer '89, Moje jazdy, Hercules California Pro '92 Hercules Indiana '91

#40
Hej! Dziś wybrałem się na ciężką trasę. Na samym początku nie ominął mnie tradycyjny odcinek drogi pod Reglami. Potem wjechałem w zajazd Józef kierując się na siwą polanę, gdzie jeszcze było widać topniejący śnieg:

Obrazek
Obrazek


W ten sposób dotarłem do drogi asfaltowej. Długo jednak na niej nie pobyłem - trzeba było znaleźć przeprawę na drugą stronę rzeki i szukać szlaku wiodącego na Magurę Witowską. Z daleka dało się zobaczyć taki obrazek:

Obrazek


Gdy tylko podjechałem ukazał się obraz kosmicznego podjazdu i tabliczki upamiętniającej śmierć młodego chłopaka. Niestety nie udało mi się zrobić tak zdjęcia, by było widać napisy w dolnej części tej tabliczki:

Obrazek
Obrazek


Radośnie stwierdziłem, że musiałem coś pomylić, a szkoda by było marnować siły na tak ciężki podjazd, więc wróciłem drogą asfaltową do głównej drogi, a następnie odbiłem w stronę ścieżki, którą jechałem już kiedyś - przez las Witowski. Po lewej tabliczka ze strzałką (niestety na zdjęciu nie widać roweru, ale na prawdę tam jest! :D), a po prawej zapowiedź błotnistego i mokrego uphillu:

Obrazek
Obrazek


Po trudach , które przeszedłem w lesie w nagrodę dojechałem do wysoko położonej drogi asfaltowej z pięknym widokiem. Kolejno: droga za mną, na środku widok w górę i widok przede mną:

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Po szybkim zjeździe w dół i dotarciu do drogi udałem się w długą asfaltową podróż aż do Chochołowa. Zawróciłem po obejrzeniu tamtejszego kościoła - w końcu dziś niedziela :D:

Obrazek


Teraz tylko odwrót i trzeba skręcić w pierwszą lepszą uliczkę w lewo. W pierwszym momencie ukazał się ciężki polny uphill, który ze mną niestety wygrał:

Obrazek


Cały czas jednak mimo, że nie byłem pewny, czy dobrze jadę brnąłem dalej po polnej drodze, która miejscami nie różniła się od trawy. Oko jednak cieszyły widoki...


Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Polanka krokusów dla Skoliozy :D:

Obrazek


Niedługo potem przed moimi oczami ukazał się Ostrysz. Niestety nie byłem pewien, czy jadę dobrze, więc skręciłem w pierwszą lepszą kierując się w stronę głównej drogi. Teraz już wiem, że jechałem dobrze...


Obrazek
Obrazek


Gdy już dotarłem do czegoś co można było nazwać główną drogą zauważyłem oznaczenie czarnego szlaku, więc zamiast wracać na asfalt brnąłem dalej w stronę lasu. Jednak kilometrów już w nogach było dużo i czas był na przerwę. Kolejno: widok za mną, widok w dół, widok przede mną i odpoczywający rower :D:


Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Dalej miałem w lasku drobny wypadek, jednak dałem sobie radę. Potem parę kilometrów asfaltem i z powrotem na pamiętną drogę pod Reglami. Niestety nie wytrzymałem tej długości trasy i gdy nadarzyła się okazja poprułem asfaltem w dół czym prędzej do domu - woda się skończyła i poczułem znaczący głód. Przed domem jeszcze tylko mała sesyjka rowerka po przejściach:

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Myślę, że daruję sobie jutrzejszą wyprawę. Jestem piekielnie zmęczony, jednak satysfakcja jest. Szkoda tylko, że nie udało mi się nikogo dziś na rower wyciągnąć - wszyscy są jednak zajęci usługiwaniem turystom (serki, tabliczki z napisami "wolne pokoje" etc.). A na szlakach na których dziś byłem pustki...

#44
Policzyłem, że zrobiłem 46,5km. Średnia prędkość powrotu tylko 11km/h - byłem wyczerpany. Przy okazji zdobyłem Tomiński Wierch o którym nie napisałem - 837 m n.p.m. Przygotowałem mapkę z drogą którą kluczyłem po okolicach zakopanego:

Obrazek


Czyżbym nie miał nic ciekawszego dziś do roboty? Otóż dziś już nie pojechałem nigdzie, bo zjadłem klocki hamulcowe :(:

Obrazek

#45
Nowe klocki już wstawione - no to pora na test - wycieczka z kolegą - Zyszkiem (niestety troszkę mniej retro :)). Na początku w planach był start o 9:00, potem przesunął się na 10:00, a ostatecznie niestety o 10:25. Początkowo trasa miała biec asfaltem do Chochołowa, a następnie szlakiem, który już kiedyś przejeżdżał Skolioza -> koło cmentarza na Cyrhlicę, Tomiński Wierch, Ostrysz, Tominów Wierch i Gruszków Wierch - powrót drogą pod Reglami. W czasie drogi trasa ulegała zmianom. Pojechaliśmy najpierw asfaltem do zajazdu Józef, gdzie skręciliśmy na drogę prowadzącą przez Siwą Polanę:

Obrazek


Dotarliśmy do asfaltu prowadzącego do doliny Chochołowskiej, gdzie odnaleźliśmy przeprawę przez rzekę i ten pamiętny podjazd dla hardcore'ów. Nie obyło się bez prób podjazdu:

Obrazek


Zyszko:
Obrazek
Obrazek

ja:
Obrazek
Obrazek


No i zakończyło się to moją glebą:
Obrazek


Gdy już udało nam się dopchać na górę zrobiliśmy jedyne pamiątkowe wspólne foto za pomocą samowyzwalacza:
Obrazek
/


Dalej skręciliśmy w lewo w stronę Molkówki - polany, która została osuszona w celach pasterskich:

Obrazek


Mimo bardzo dobrej pogody nie obyło są tam bez błota. Jednak malowniczy krajobraz zapierał dech w piersiach!

Obrazek


Nie pozostało nic innego jak ruszyć przez łąkę:

Obrazek


Mój przejazd zapewnił mojej ramie kropek z błota podobnej do wysypki :D:

Obrazek


Na jej końcu mała przeprawa błotna (w tle widać biały Giewont):

Obrazek


Dalej kawałek nieciekawego lasu i kolejna polana - Cicha Polana:

Obrazek


Na niej Krótki odpoczynek z rozmowami o rowerach. Potem znów w las, gdzie przydała się moja dosyć dobra orientacja w terenie. Uznałem, że nie ma sensu schodzić w dół (brak możliwości przejazdu przez liczne krzaki, zawalone drzewa i bagniste błoto) poszliśmy z rowerami wzdłuż brzegu polany Koszarzyskiej:

Obrazek


Gdy znaleźliśmy się na stoku Witowskiego Przysłopu (1164m n.p.m.) zaczęliśmy się poruszać wzdłuż poziomicy aż do granicznej przecinki przy której nie pozostało nic innego jak nieść rowery w górę przez dziki teren niemożliwy do podjechania w żaden sposób. Dodatkową atrakcją było błoto i powalone drzewa. Tam - przy słupkach granicznych wpadłem na pomysł ciekawych fotek:

oto Hot Chili część słowacka:
Obrazek


Hot Chili część polska :D:
Obrazek


Następnie udaliśmy się na Polanę Przysłop, gdzie czekał na nas piękny zjazd w malowniczym terenie:

Obrazek


Przypadkiem odbiliśmy ze szlaku i zamiast znaleźć się w Chochołowie trafiliśmy do Witowa. Stamtąd pojechaliśmy pod chochołowski kościół asfaltem:

Obrazek


Za nim jest cmentarz przy którym odbiliśmy w prawo:

Obrazek


Droga prowadzi do Cyrhlicy, z której był taki właśnie malowniczy widok (w tle biały Giewont):

Obrazek


Na Tomińskim Wierchu skręciliśmy w prawo pozostawiając sobie coś na kolejną trasę (w tle Ostrysz):

Obrazek


Następnie ruszyliśmy zjazdem przez Dzianisz do Witowa:

Obrazek


Dalszą część trasy postanowiliśmy pokonać asfaltem, bo już sił zaczęło brakować. Przygotowałem mapkę naszej trasy:

Obrazek


Cała trasa liczyła 46,5km. Tempo było bardzo spokojne, a do domów dotarliśmy pełni satysfakcji. To była trasa, którą warto powtórzyć!

#46
Kilka fotek z pierwszych 2 dni wypadu na Słowację - na razie rozgrzewka, od dziś dopiero praca (Śląski Dom, Popradzkie Pleso i Kralova Hola):

Mini - sakwiara:
Obrazek


Obserwatorium ze stacją meteo obok starej Leśnej:
Obrazek


Tuż pod Cestą svobody - ścieżka rowerowa z Novej leśnej do Smokovca:
Obrazek


W polu ;)
Obrazek


Jak na miarę robione:
Obrazek


A to już widok na tatry spod lidla w Popradzie:
Obrazek

#47
pogoda zacna, a ja w końcu wylazłem ze szpitala i już drugi wypad zaliczyłem po ponad 1,5 miesiaca siedzenia w domu. trochę mnie dupa boli i pewnie nogi jutro też poczuję, ale miałem już taką chcicę na jakiegoś tripa, że postanowiłem trzasnąć kilka fotek.
wypad był solowy na dopiero co złożonym (prawie 2 miesiące temu) rowerku więc to był mały teścik.
rower nie zawiódł. pancerze owszem - do wymiany

zapraszam do oglądania - https://picasaweb.google.com/MrsMoiYves ... WEROWYTRIP#

pozdr

y
Obrazek

>>KLIKNIJ PO WIĘCEJ!!<<

#48
Przyszedł wreszcie czas by powtórzyć jazdę sprzed prawie roku - jazda na polanę Kalatówki. Myślę, że warto przypomnieć sobie zdjęcie jakie niegdyś zrobiłem:

Obrazek


Wtedy też stwierdziłem, że nie da się na Kalatówki zajechać nie prowadząc roweru. Dziś już jestem o rok starszy, a nawet zmartwię Was! Wy też jesteście o rok starsi :D. Przyszedł czas by zmierzyć się z tym co powiedziałem... Było troszkę ciężko, ale wjechałem na górę o własnych siłach na rowerze. A też zjazd wykonałem o wiele szybciej... W końcu przecież teraz się dużo pewniej czuję na dwóch kółkach.

Miejsce gdzie kończy się asfalt, a zaczynają niezbyt wygodne kocie łby zmusiło do spuszczenia nieco ciśnienia z opon:
Obrazek


Po prawej stronie można zauważyć kolejkę PKL:
Obrazek


A więc w drogę pod tą górę:
Obrazek


Mały przystanek przy zakręcie:
Obrazek
Obrazek


Droga krzycząca, że to już koniec zmagań z uciążliwą drogą :D:
Obrazek
Obrazek


A teraz dwie tradycyjne fotki - schronisko i zdjęcie roweru przed wypożyczalnią:
Obrazek
Obrazek


Trochę widokówek i schronisko Kalatówki widziane od góry:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


No i został jeszcze zjazd do domu, który wyjątkowo wymęczył amortyzatory, kolana i ręce... Podsumowując... Po treningu niemożliwe staje się możliwe, a po całej trasie był wielki niedosyt mimo, że w drodze na górę prawie wyplułem płuca :D.

#50
Skolioza: opony na przyczepce super :) BTW: zawsze jeździcie bez tej siatki założonej? nie leci młodym syf spod koła?

A swoją drogą niezły zjazd w terenie :) przy takiej masie z tyłu.. respect :)

Żeby nie było ot - poniżej zdjęcia z podjazdu pod Śląski Dom - 1200m w pionie, 22km w poziomie - super podjazd i boskie widoki :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

#52
docent.net pisze:
Żeby nie było ot - poniżej zdjęcia z podjazdu pod Śląski Dom - 1200m w pionie, 22km w poziomie - super podjazd i boskie widoki :)
jak ja Wam zazdroszczę gór :evil:

chciałbym w tym roku wybrać się na Śnieżkę i dlatego mam pytanie czy znacie inne ciekawe dłuuugie podjazdy z walorami widokowymi?
docent a do Ciebie pytanie gdzie jest ten podjazd pod Śląski Dom?
Obrazek

>>KLIKNIJ PO WIĘCEJ!!<<

#54
Dziś wybrałem sobie szczytny cel zdobycia Ostrysza - wysokość 1023m. Powiedziałem sobie - jak najmniej asfaltu. Dlatego też wyjątkowo pojechałem do Kirów drogą pod Reglami. Przygotowana przeze mnie mapka:
Obrazek


Pokierowałem się znanym już z moich opowieści błotnistym podjazdem. Potem asfaltowy zjazd i kolejny podjazd w środku sympatycznego lasku. Tam niestety kamole były momentami zbyt śliskie i traciłem przyczepność. Dobrze, że nie było ze mną Skoliozy, bo pewnie zrobiłby mi zdjęcie jak podprowadzam rower :).
Obrazek


Potem pokierowałem rower w kierunku pierwszej lepszej polnej drogi - taki mój mały hazard. Tam też trafiłem w jeden ślepy zaułek - stąd taki jeden dziwny objazd na mapce. Postanowiłem chwilę przystanąć przy kapliczce:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Pierwszy widok na Ostrysz:
Obrazek


Pobrnąłem dalej z nadzieją, że dotrę do głównej drogi. Ku mojemu zdziwieniu wszystko poszło po mojej myśli. Odbiłem w Dzianiszu asfaltem w lewo i znalazłem się u podnóża Ostrysza. Na jego zboczu jest cmentarz, który uwieczniłem na fotografii:
Obrazek


Niedługo po tym dotarłem do dumnej tabliczki informacyjnej:
Obrazek


No to cóż pozostało jak zmienić przełożenie i ruszyć pod górę w ten jakże piękny dzień... Podjazd jest tam trudny i przyznam się bez bicia, że nie udało mi się wjechać na rowerze - ba! Nawet prowadzenie roweru sprawiało trochę trudności. Gdyby podjazd był zróżnicowany możliwe, że wyjechałbym tymczasem siadła zarówno kondycja fizyczna jak i psychiczna. Bardzo możliwe, że to drugie bardziej przeważyło :D. Oto parę fotek z drogi pod górę:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


W końcu dotarłem na szczyt! Na górze charakterystyczny trójnóg i oznaczenie pomiaru wysokości:
Obrazek
Obrazek


Ja osiągnąłem szczyt, ale spotkałem też żuczka, który też ambitnie zdobywał swój szczyt:
Obrazek
Obrazek


No to teraz rozluźniający zjazd w dół i kolejny podjazd - na Tominów Wierch - szczerze mówiąc go praktycznie przeoczyłem. Potem zaś wjechałem na Gruszków Wierch... A tak było na szczycie:
Obrazek


Stamtąd Ostrysz wygląda tak:
Obrazek


Potem troszkę asfaltu:
Obrazek
Obrazek


Powrót momentami podobną drogą z małym dodatkiem - dłuższym przejazdem drogą pod Reglami i ulubionym powrotem przez las Biały. Przy Staników Żlebie mały przystanek:
Obrazek


Podsumowując - nowy napęd okazał się sprawnym i spisał się znakomicie :). Trasa liczyła 50 km, a po powrocie pozostało jeszcze sił by wnieść nową pralkę i znieść starą:D.

#55
Na jeden z ostatnich dni na Słowacji zostawiłem sobie rodzynek - podjazd pod Zelene Pleso Doliną Kieźmarską. I muszę przyznać, że trasa spełniła moje oczekiwania z nawiązką :)

Podjazd zaczynałem w Novej Leśnej. Szczegóły tutaj: http://www.endomondo.com/workouts/sOmDYQBFsq4

O tej porze roku jeszcze na trasie zalega śnieg w wyższych partiach, a często też lód, dzięki czemu jest bardzo ciekawie :) Dodam, że nie warto zakładać opon na śnieg, bo jest tego zdecydowanie zbyt mało aby było opłacalne.

Podjazd z Novej Leśnej zajął mi niespełna 2h, z czego 90min to podjazd z parkingu na Cescie Svobody, a 20min to ostatni odcinek przed schroniskiem, gdzie jedzie się bardzo ciężko przez lód, śnieg i masę wielkich, luźnych kamieni.

Podjazd do bardzo stromych nie należy, jednak technicznie (szczególnie druga połowa) jest wymagający. Kondycję również należy mieć żelazną jeśli chcemy całość wyjechać a nie wypchać :) Dlatego proponuję trasę jechać na końcu kilkudniowego wypadu, już po aklimatyzacji w warunkach górskich ;)

W pionie wyszło mi 1200m, jednak ze 300m zrobiłem na trasie Nova Leśna - Keźmarskie Źleby, więc jest tego trochę mniej w terenie (jakieś 800, 900m). Trasa do wyjechania i zjechania w 3h wraz z odpoczynkami, więc można się później pokusić o dokręcenie jeszcze (proponuję podjazd terenowy pod stację kolejki Łomnica Start i dla niewyżytych jeszcze Hrebieniok - również szlakiem a nie asfaltem. Całość powinna wyjść powyżej 2km w pionie a w poziomie to koło 80km.

Zjazd z Zelenego Plesa jest technicznie trudny - o ile nie bardzo trudny. Nie ma dużych stromizn, ale za to jest sporo luźnych kamieni, głazów itd, dzięki czemu praktycznie w pierwszej połowie zjazdu jak ze świeczką szukać miejsc, gdzie jedziemy bez hamulców (chyba, że latem - w chwili obecnej dość ślisko było). Dodam, że wyjeżdżałem o 6:30 z dołu, więc miałem +2 stopnie tylko i lód / śnieg były twarde. Zjeżdżając 2h później wszystko już płynęło i lód nie robił takich problemów bo był w formie brei. Druga połowa zjazdu (przejazd na drugą stronę potoku) jest już prosta i bardzo szybka :)

Podsumowanie rzuciło mi się samo - to dla takich podjazdów Gary Turner stworzył tę ramę :)

Obrazek


Początek podjazdu - trasa bardzo łatwa:

Obrazek


Drugi mostek - tutaj zaczyna się walka :)

Obrazek


Coraz wyżej i po raz pierwszy jakieś widoki.. pierwsze 2/3 trasy w zasadzie biegnie lasem:

Obrazek


Do góry po kamieniach - dobrze daje po nogach a i ćwiczy równowagę i balans :)

Obrazek


Znów widoki..:

Obrazek


Po przejechaniu tego +2 do siłyi +3 do zręczności:

Obrazek


A po wyjechaniu tego jeszcze +3 do odwagi:

Obrazek


Widoki...

Obrazek


Tu niby się wypłaszcza i powinno pójść już szybko i sprawnie (niedaleko schron), ale to tylko złudzenie - tutaj trasa na prawdę zaczyna irytować:

Obrazek


Śnieg i lód:

Obrazek


Można ładować trawą po prawej, ale trzeba uważać, bo jak nas rzuci na kamieniu to z prawej luft do potoku:

Obrazek


I w końcu wyłania się buda:

Obrazek


Z szerszej perspektywy.. widok przepiękny:

Obrazek


Czuje się jak w domu :D

Obrazek


Obrazek


I jeszcze jedno z serii "ciągnie wilka do lasu" ;)

Obrazek


I już pod budą:

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


I na koniec panorama złożona ze zdjęć robionych telefonem, więc widać, że różne parametry ekspozycji były:

Obrazek

#56
Mnie na ostatniej wyprawie wyjątkowo zirytował śnieg... Jak mnie najdzie chcica to zamieszczę relację. A wprawa ta miała swój szczyt u stóp schroniska Murowaniec...

#57
Heh z Brzezin do Murowańca po kocich łbach masakra.. respect ;) Ja tam tylko zimą na biegówkach albo rowerze właśnie :) Trasę pamiętam najlepiej jednak z czasów gdy chodziłem z worem 30kg+ żelastwa na śp.Tabor Rąbaniska... ta droga jest koszmarna :)

#58
Najlepsze jest to, że miałem podczas drogi motywatora, który stał się moim demotywatorem - biegł sobie ładnie, a ja za nim na rowerze. No bo co... żeby mnie facet na nogach wyprzedzał. Ale wystarczyło, że dojechałem do pierwszego lodu i śniegu dałem za wygraną i niestety puściłem go wolno, a ten oddalił się... Potem to już męki i cierpienia, ale jakoś poszło :D
Zapraszam do poczytania na temat wypraw, oraz innych niekoniecznie rowerowych rzeczach

www.z-ne.com.pl/portfolio/

#60
Ooo wygląda na Międzyrzecki Rejon Umocniony; choć jak tam byłem ostatnio (z 15 lat temu) to nie widziałem tylu krzaków :)

A co do wspólnego wypadu - jak najbardziej - w tym roku jeszcze będę pewnie organizował wypad - nawet jednodniowy - tam właśnie :) To są tak super trasy, że na prawdę opłaca się nawet na ten jednodniowy wypad się wybrać :) Odezwę się na pewno gdy będę planował :)